Grupa Raj-Fruit: Embargo nas przyblokowało – teraz trzeba mierzyć zamiary na siły

Autor: Albert Katana; www.sadyogrody.pl 06 sierpnia 2017 10:27

Grupa Raj-Fruit: Embargo nas przyblokowało – teraz trzeba mierzyć zamiary na siły fot. shutterstock.com

- Najlepszym rynkiem zbytu, nie oszukujmy się, była Rosja… Ciągle jeszcze mamy nadzieję, że ten zły okres wreszcie minie i grupy czy organizacje nie tylko spełnią swoją rolę do jakiej zostały stworzone a nawet zaczną przynosić zyski – mówi serwisowi www.sadyogrody.pl Danuta Krzyżanowska, prokurent Organizacji Producentów Owoców i Warzyw GP ,,Raj-Fruit”.


sadyogrody.pl: Co było motywacją i powodem do założenia Grupy Raj-Fruit? Czy z dzisiejszej perspektywy to była dobra decyzja?

Danuta Krzyżanowska: Głównie łatwiejsze pozyskiwanie kontrahentów grupowo aniżeli jako pojedynczy producent. Mamy dużą różnorodność odmian, większą ilość towaru, co pomaga w pozyskiwaniu kontrahentów. 

Drugim ważnym powodem było udoskonalenie i dostosowanie produkcji, zbioru, przechowywania, sortowania i pakowania do wymagań rynku (nowe technologie w produkcji, zbiorze, przechowalnictwie, sortowaniu i pakowaniu).

Z dzisiejszej perspektywy nie oceniamy tej decyzji zbyt pozytywnie, dlatego, że bardzo dużo się pozmieniało przez te kilka lat. Przepisy zmieniały się kilkukrotnie – choćby w 2012 roku, kiedy to wprowadzono przepis, który zablokował zmiany w założeniach Planu Dochodzenia do Uznania, a przecież to nie jest takie proste, zaplanować coś na 5 lat z góry i dokładnie się tego trzymać. 5 lat jest to jednak bardzo krótki czas na realizację wielomilionowych inwestycji i każda z grup w tym również nasza musiała korzystać z kredytów, których obsługa pochłania duże koszty.

Pomoc finansową, o którą się staraliśmy w czasie dochodzenia do uznania, otrzymaliśmy tylko dwukrotnie w takiej kwocie o jaką wnioskowaliśmy – pozostałe wnioski były ciągle kwestionowane, blokowano nam wypłaty, a Grupa ponosiła koszty i nie dostawała pomocy w takiej kwocie o jaką wnioskowała.

Przede wszystkim u nas nie ma żadnego zagwarantowania cen, nigdy nie wiemy, na czym stoimy. Marże ze sprzedaży owoców i warzyw są niskie w stosunku do kosztów utrzymania, na które składają się kredyty, odsetki, utrzymanie budynków, podatek od powierzchni użytkowej, opłaty produktowe, zatrudnienie, serwis i naprawy maszyn – to nie są małe koszty.
Do tego dochodzą ciągłe kontrole, ogromna biurokracja, stosy dokumentów, obwarowanie przepisami… Naprawdę, założenia były inne.

sadyogrody.pl: Czyli można powiedzieć, że Grupa jest bo jest?

Danuta Krzyżanowska: Wie pan, my teraz nie mamy wyboru – nie możemy pozbyć się zakupionego sprzętu (na który otrzymaliśmy dofinansowanie) przez 5 lat, a budynków przez 10 lat, żeby nie wiem co. Nie stać nas na zwrot całości dofinansowania a zrealizowane inwestycje przecież się amortyzują i tracą na wartości. Poza tym nie po to założyliśmy grupę i włożyliśmy w nią bardzo dużo pracy, aby po kilku latach zrezygnować z tego wszystkiego i zaprzestać swojej działalności. Ciągle mamy nadzieję, że ten zły okres wreszcie minie i grupy czy organizacje nie tylko spełnią swoją rolę do jakiej zostały stworzone a nawet zaczną przynosić zyski.

sadyogrody.pl: Wydaje się jednak, że czas indywidualnych gospodarstw już minął…

Danuta Krzyżanowska: Indywidualnie na pewno nie jest lekko, choćby z powodu wymagań dotyczących sortowania, rozładunku, bazy przechowalniczej. Jedno z pierwszych pytań, jakie zadaje nam kontrahent brzmi – czy rozładunek jest wodny, czy jabłko jest myte, w jakich warunkach jest przechowywane. A mało, które indywidualne gospodarstwo stać na takie maszyny.

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM