Czego nauczyło polskich producentów i przetwórców rosyjskie embargo?

Autor: www.sadyogrody.pl 22 stycznia 2015 08:02

Czego nauczyło polskich producentów i przetwórców rosyjskie embargo? dr Bożena Nosecka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej

- Takie ekstremalne sytuacje, jak embargo, powodują głębsze zastanowienie w jaki sposób można zdywersyfikować rynki zbytu. Od wielu lat mówiło się, że uzależnienie się od jednego odbiorcy jest bardzo ryzykowne. Zwłaszcza, że w przeszłości Rosja już wprowadzała embargo na nasze produkty (ostatnio w latach 2005-2008) - mówi serwisowi www.sadyogrody.pl, dr Bożena Nosecka, ekspertka z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

- W latach 2005-08  mieliśmy embargo na Polskę i mogliśmy okrężnymi drogami reeksportować owoce i warzywa do Rosji, w efekcie czego wówczas eksport tych produktów nie spadł, bo z sukcesem udało się ulokować nasze jabłka dzięki pośrednikom z Ukrainy, Białorusi czy Litwy. Obecna sytuacja jest zupełnie inna, dużo trudniejsza niż wtedy, bo dziś mamy do czynienia z ekstremum, jakim jest konflikt Rosji z Ukrainą. Tego nikt nie mógł przewidzieć. Dziś to embargo jest osadzone w zupełnie innych warunkach politycznych. Embargo nauczyło nas, że powinniśmy o takim zagrożeniu pomyśleć dużo wcześniej, ale i tego, że cały czas mamy szansę zdobywać nowe rynku zbytu - mówi Bożena Nosecka.

Jakie dziś są realne możliwości ulokowania polskich jabłek w Europie Zachodniej?

- Jesteśmy w trudnej sytuacji, bo wiele krajów ma dużo jabłek. Zarówno Polska, jak i kraje Unii, a także Stany Zjednoczone miały doskonałe zbiory.  Jedyna możliwość zbytu to sprzedawanie tych owoców po niskich cenach, a te ceny ciągle spadają. Embargo Rosji dotyczy nie tylko Polski ale i innych krajów UE, więc Unia też ma nadwyżki. Nieszczęście polega też na tym, że w polskich chłodniach mieliśmy na początku obecnego sezonu duże zapasy, bo wtedy już Rosja kupowała od nas mniej jabłek - dodaje ekspertka.

 W jaki sposób sadownicy próbują zdywersyfikować rynki zbytu? Na których rynkach mamy szansę na sukces?

- Polska jest trzecim producentem jabłek na świecie, w 2013 r. była pierwszym eksporterem. Wielkość eksportu w sezonie 2013/14 wyniosła 1,1 mln ton, z tego ponad 500 tys. ton wyniósł eksport na rynek rosyjski. Nie ma możliwości ulokowania takiej ilości jabłek na innych rynkach. Pozyskanie nowych odbiorców nie jest proste i wymaga czasu - zaznacza dr Nosecka.  

Próbujemy sprzedawać nasze jabłka w różne miejsca np. do Afryki Północnej, bo tam już wcześniej byliśmy obecni z naszym produktem.

- Na pewno mielibyśmy możliwość eksportować jabłka do Stanów. Na razie rozmowy na ten temat toczą się na wyższych szczeblach. Jest przecież do zagospodarowania potężny rynek Polonii amerykańskiej, który tworzy ponad 8 mln osób. Kiedyś badaliśmy możliwości zwiększenia eksportu polskich produktów do USA i okazało się jednak, że bariery są ogromne, administracja bardzo restrykcyjna, wymogi gigantyczne. Jednak jeśli uda się przejść przez te wszystkie bariery, a jest to realne, to otworzy się przed nami ogromna szansa. Trzeba się tylko do tego dobrze przygotować. Poza tym po stronie naszego ministerstwa jest pomoc sadownikom w spełnieniu wszystkich warunków wejścia również na rynek chiński i do Indii - wylicza dr Bożena Nosecka.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

HANDEL I DYSTRYBUCJA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM