Zwalczanie przędziorków latem – technika oprysku

Autor: Michał Gwara, www.sadyogrody.pl 30 lipca 2016 09:44

Zwalczanie przędziorków latem – technika oprysku fot. sadyogrody.pl

W ochronie przed przędziorkami poza doborem odpowiedniego preparatu duży wpływ na efekt ochrony ma technika wykonania zabiegu. Nawet najskuteczniejszy preparat zaaplikowany w niewłaściwy sposób wykaże ograniczoną skuteczność.

Maksymalizacja efektu w przypadku akarycydów jest również istotna z powodu wysokiego kosztu zakupu preparatów przędziorkobójczych. Jeśli zabieg wykonamy nieprawidłowo, zwiększamy szanse na konieczność wykonania kolejnego zabiegu, a więc na poniesienie dalszych wysokich kosztów. Niska skuteczność silnie wpływa również na wzrost odporności szkodników na stosowane środki ochrony.

Podstawą jest oczywiście poprawnie wyregulowany opryskiwacz. Wydatek wentylatora i prędkość przejazdu powinny być dobrane nie tylko tak, aby ciecz dotarła do wszystkich części roślin, ale też w taki sposób, aby tej cieczy nie przedmuchiwać poza zasięg koron roślin. Kropelki cieczy które wydostaną się poza opryskiwane rośliny opadają na sąsiednie międzyrzędzie nie wpływając na efekt oprysku. Im większa ich część jest przedmuchiwana, tym większe są straty, mniejsza ilość preparatu pozostaje na chronionych roślinach i tym samym spada skuteczność ochrony.

Kolejnym ważnym czynnikiem jest ilość wypryskiwanej cieczy roboczej. Tą samą dawkę preparatu (np. 1,5 l) możemy wypryskać na hektarze sadu w ilości zarówno 150 jak i 1500 litrów wody. Przędziorki to niezwykle małe owady poruszające się między włoskami liści na dolnej ich stronie, a większość akarycydów to preparaty kontaktowe. W związku z tym ważne jest, aby środek nanieść na jak największą powierzchnię liści na roślinie, a kropelki cieczy nie zatrzymały się na włoskach, pod którymi bytują szkodniki. Z tego powodu aby skutecznie zwalczać przędziorki stosujemy wysokie wydatki cieczy roboczej na hektar sadu, tj. 1000 l. Stosowanie większych wydatków nie poprawia skuteczności, a zwiększa czas potrzebny na oprysk przez zwiększenie częstotliwości napełniania zbiornika. W nowoczesnych sadach o mniejszej objętości koron drzew można zastosować nieco niższe wydatki (ok 800 l/ha). Jednak przy dużych lub wysokich drzewach może to wpłynąć niekorzystnie na efekt zabiegu.

Do cieczy roboczej warto dodać pełną dawkę adiuwantu – zwilżacza. Taki dodatek obniży tzw. powierzchniowe napięcie cieczy roboczej na opryskiwanych roślinach. Dzięki temu nie będzie zbierała się w postaci kropelek, a „rozleje się” po całej powierzchni liści, co korzystnie wpływa na ich pokrycie. Im lepsze pokrycie zapewnimy, tym więcej przędziorków będzie miało kontakt z aplikowanym preparatem, a więc i skuteczność wzrośnie.

Kolejnym wartościowym dodatkiem może być tzw. stymulator mobilności. Substancje te zawierają hormon szkodnika powodujący zwiększoną ruchliwość przędziorków. Dzięki temu owady częściej wchodzą w kontakt z naniesionym środkiem ochrony. Stymulatory mobilności w praktyce wyraźnie poprawiają skuteczność zabiegu. Według badań przeprowadzonych w OI w Skierniewicach akarycydy stosowane w znacznie obniżonej dawce z dodatkiem stymulatora mobilności wykazywały taką samą skuteczność jak te same preparaty przędziorkobójcze w pełnej dawce bez dodatku stymulatora. Stymulator taki kilka lat temu dostępny był pod postacią preparatu Stirrup M, obecnie niestety nie jest dostępny w handlu. Jeśli jednak taki preparat (lub podobny) pojawiłby się na rynku, warto użyć go dla poprawy efektu zabiegu.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

AGROTECHNIKA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM