Z czym do cięcia cz. IV – porównanie oferty sekatorów

Autor: Michał Gwara, www.sadyogrody.pl 16 marca 2016 16:01

Z czym do cięcia cz. IV – porównanie oferty sekatorów Porównujemy sekatory; fot. shutterstock.com

W trzech częściach artykułu opisaliśmy szczegółowo cechy różnych typów sekatorów – od ręcznych, przez pneumatyczne do elektrycznych. Nadszedł czas na ich bezpośrednie porównanie i podsumowanie.

Podstawowym kontekstem w którym porównamy różne typy narzędzi będzie opłacalność ich zakupu. Wszak gospodarstwo to nic innego jak swojego rodzaju przedsiębiorstwo, które powinno przynosić zysk właścicielom, a inwestycje skutkować wzrostem przychodów lub spadkiem kosztów.

Pod względem wysokości kosztów zakupu i utrzymania bezkonkurencyjne są narzędzia ręczne: kupno sekatora jednoręcznego to wydatek rzędu 100 – 200 zł, a dwuręcznego 200 – 300 zł. Do znanych marek dostępne są (często od ręki) wszystkie części zamienne, przy czym nie są one kosztowne.

Ceny urządzeń pneumatyczne są wyższe i oscylują w granicach 500 – 800 zł. Do tego konieczny jest kompresor napędzany od silnika platformy czy WOM-u ciągnika i przewody pneumatyczne. Poza kosztami inwestycyjnymi trzeba też wziąć pod uwagę wzrost zużycia paliwa, który jest zależny od ilości pracujących osób, a także od sprawności sprężarki i przekładni kompresora.

Sekatory elektryczne z osprzętem (bateria i moduł sterujący) są drogimi urządzeniami (ceny od 6 do 10 tys. zł). Bezpośrednie koszty eksploatacji nie są wysokie, kosztowne jednak mogą być naprawy czy okresowa wymiana baterii.

Wzrost nakładów inwestycyjnych czy kosztów eksploatacji można zrekompensować wzrostem wydajności pracy, czyli szybkości. Niestety, w polskich warunkach będzie to trudne do zrealizowania. Przyjrzyjmy się najpierw sytuacji w krajach zachodniej Europy, gdzie koszty pracy są wielokrotnie wyższe, osiągając poziom 5-8 EUR za godzinę. W takich warunkach wzrost wydajności pracy o 10%, generuje średnio 5 EUR oszczędności dziennie (zakładając stawkę 6,5 EUR/h przy 8-godzinnym dniu pracy), a więc elektryczny sekator w cenie ok 2 tys. EUR zwróci się po 400 dniach pracy, czyli po ok 4 latach intensywnej pracy, o ile pozwoli na 10% wzrost wydajności. Jeśli udałoby się uzyskać 20% wzrost, urządzenie zwróci się po 2 latach, oczywiście nie uwzględniając kosztów energii elektrycznej do ładowania baterii, płatnych przeglądów czy ewentualnych napraw. To nie są rewelacyjne wyniki mimo bardzo wysokich kosztów pracy. W Polsce koszty te są 3 – 4 krotnie niższe, a więc zwrot inwestycji wynosiłby odpowiednio dłużej, średnio ponad 10 lat.

Nieco lepiej przedstawia się rachunek dla sekatorów pneumatycznych z racji niższych kosztów inwestycyjnych. Jednak i tu oszczędności mogą zostać łatwo skonsumowane przez dodatkowe koszty paliwa – wiele zależy od typu kompresora oraz przekładni która go napędza. Aby zrekompensować sam koszt dodatkowego zużycia paliwa w wysokości tylko 0,5 l/h na 1 pracownika, musiałby on obciąć o ok. 20% więcej niż sekatorem ręcznym przy cenie oleju napędowego na poziomie 3,5 zł/ l.

Nieco lepiej kształtuje się sytuacja przy zakupie narzędzi z wykorzystaniem dotacji. Przy zwrocie kosztów inwestycyjnych na poziomie 50 proc. sekator elektryczny wg wcześniejszych obliczeń ma szansę zwrócić się po 5 latach (bez uwzględnienia kosztów prądu i ewentualnych napraw). Nie jest to dobry wynik, ale naszym zdaniem akceptowalny – o ile nie ma możliwości wykorzystania środków w bardziej rentowny sposób. Sekatory pneumatyczne z kompresorem zakupione z wykorzystaniem dotacji zwrócą się szybko, jednak pod warunkiem, że kompresor „pochłonie” minimalne ilości dodatkowego paliwa.

WIĘCEJ NA TEMAT

AGROTECHNIKA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI