Z czym do cięcia cz. II. Sekatory pneumatyczne

Autor: Michał Gwara; www.sadyogrody.pl 07 lutego 2016 19:46

Z czym do cięcia cz. II. Sekatory pneumatyczne fot. MG

W pierwszej części artykułu omówiliśmy najważniejsze cechy sekatorów ręcznych. Jednak mimo iż są to podstawowe narzędzia w większości gospodarstw, obserwuje się coraz większe zainteresowanie urządzeniami pneumatycznymi. Czy warto przestawić się na takie rozwiązanie?

Czytaj także: Z czym do cięcia? Przegląd sekatorów ręcznych

W narzędziach pneumatycznych siłę cięcia zamiast ludzkich mięśni wytwarza sprężone powietrze. W ten sposób wyeliminowana zostaje podstawowa wada sekatorów ręcznych. Ponadto większość urządzeń pneumatycznych może być obsługiwanych jedną ręką, co pozwala na szybsze manewrowanie – jednak wciąż zachowujemy możliwość obcinania grubszych pędów. Te cechy mogą poprawić szybkość pracy, a więc obniżyć jej koszt. Oczywistą zaletą jest również ograniczenie zmęczenia.

Sekatory pneumatyczne cechują się też pewnymi wadami. Pracując takimi narzędziami bez przedłużek łatwo o amputację palca – operator powinien być ostrożny i pod żadnym pozorem nie przytrzymywać obcinanej gałęzi drugą ręką. Zdecydowanie bezpieczniejsza jest praca z przedłużkami niedużej długości, kiedy urządzenie musimy trzymać obiema rękami. Pozwala to także na większy zasięg oraz ogranicza możliwość przecięcia przewodu pneumatycznego, choć może ograniczać szybkość pracy.

Kolejną wadą jest też konieczność dostarczenia sprężonego powietrza do sekatora. Wiąże się to z podłączeniem narzędzia do przewodu, co może nieco utrudniać pracę. Nie jest to  uciążliwe przy zastosowaniu platform, zaś nieco bardziej przy cięciu z ziemi. Wówczas przewód pneumatyczny poruszając się do przodu trzeba go ciągnąc po trawie i obciętych gałęziach. Konieczne jest też zastosowanie kompresora, który wymaga silnika do napędu – nie ma z tym problemu kiedy pracujemy z platformą. Wówczas możemy skorzystać z silnika napędzającego platformę, lub WOM-u ciągnika. W trakcie cięcia z ziemi trzeba jednak postawić ciągnik napędzający kompresor, którym ktoś co chwilę będzie musiał podjeżdżać, co obniża wydajność pracy. Możliwe jest zastosowanie kompresora z własnym silnikiem na kółkach, który jednak trzeba będzie popychać do przodu.

Nie należy zapominać, że bez względu na to, czy korzystamy z wyposażenia platformy samobieżnej, czy z ciągnika, napędzenie kompresora będzie wymagało dodatkowej energii, czyli paliwa. Jak duży będzie to wzrost zależy przede wszystkim od sprawności samej sprężarki oraz przekładni. Znamy przypadki, kiedy sadownik pracujący sekatorem pneumatycznym z platformy samobieżnej zanotował dzienny wzrost zużycia paliwa o równowartości jednej dniówki pracowniczej. Przy tak dużym wzroście zużycia paliwa nie ma możliwości zrekompensowania jego kosztu przez wzrost szybkości pracy. Warto więc dokonać dokładnych pomiarów.

Kolejnym minusem sekatorów pneumatycznych jest ich masa, w większości przypadków oscylująca w okolicach 500 – 700 g bez przedłużek. To mniej niż najlżejszy zwykły sekator dwuręczny, ale „pneumatyka” trzymamy tylko jedną ręką, co po kilku godzinach może powodować zmęczenie, zwłaszcza przez pierwsze dnie pracy. Nie bez znaczenia są też wyższe koszty startowe: sekatory (droższe), sprężarka i przewody.

Podsumowując wszystkie za i przeciw, przewaga sekatorów pneumatycznych nad ręcznymi nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać. Oszczędności na wzroście szybkości pracy mogą (choć nie muszą) okazać się niższe niż wzrost kosztów zakupu i eksploatacji, w tym przede wszystkim paliwa. Dużo zależy od kosztu siły roboczej – im więcej płacimy pracownikom za godzinę, tym większej wartości nabiera nawet kilkuprocentowy wzrost wydajności.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

AGROTECHNIKA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI