Współpraca sadowników i pszczelarzy daje obu stronom znaczne korzyści

Autor: Krystyna Zagórska/www.sadyogrody.pl/pr 27 czerwca 2016 12:53

Współpraca sadowników i pszczelarzy daje obu stronom znaczne korzyści dr Dariusz Teper z Instytutu Ogrodnictwa Zakład Pszczelnictwa w Puławach/ fot. PTWP

- Blisko 90 proc. rolników i sadowników ocenia współpracę z pszczelarzami jako dobrą i bardzo dobrą. Głównym czynnikiem wpływającym na zadowolenie jest uzyskanie większych i lepszych jakościowo plonów. Natomiast z punktu widzenia pszczelarza obecność uli w pobliżu owadopylnych upraw pozwala na wzrost produkcji w pasiece – wynika z raportu przeprowadzonego przez firmę Kleffmann Group dla Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin.

Jak mówił autor opracowania dr Michał Gazdecki z Kleffmann Group, współpraca pomiędzy pszczelarzem a sadownikiem/rolnikiem układa się pozytywnie. Blisko 74 proc. ankietowanych pszczelarzy zadeklarowało dalszą współpracę, która polega na wystawianiu uli przy plantacjach (97 proc.), stosowanie odpowiednich, czyli zalecanych środków chemicznych przez rolnika (84 proc.), informacji o terminie przeprowadzanych zabiegów (81 proc.) oraz zapewnienie odpowiednio bliskiej odległości pól czy sadów od pasiek (46 proc.) - wyliczał ekspert.

Dodał, że wzajemne przekazywanie informacji o środkach ochrony roślin w dużym stopniu wpływa na dobrą współpracę. - Szczególnie ważną kwestią jest termin oraz rodzaj wykonywanych oprysków. Pośród pszczelarzy nie współpracujących dotychczas z sadownikiem, bądź rolnikiem jedynie 23 proc. wyraża chęć podjęcia współpracy w przyszłości.

Sadownicy i rolnicy także bardzo dobrze oceniają współpracę z pszczelarzami. Głównym czynnikiem zadowolenia jest pozytywny wpływ takiej kooperacji na uprawy (51 proc.), bowiem pszczoły w znacznym stopniu odpowiedzialne są za zapylenie. Dla ankietowanych sadowników/rolników coraz ważniejsza staje się kwestia „koleżeńskich relacji” z pszczelarzami (20 proc.). Współprace ułatwia odpowiednie stosowanie zabiegów środkami ochrony roślin, wzajemne uwagi oraz dostarczanie pszczół w terminie – mówił dr Gazdecki z firmy Kleffmann.

Jak powiedział dr Dariusz Teper z Pracowni Zapylania Roślin, Zakładu Pszczelnictwa w Puławach (jednostki należącej do Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach), w Polsce mamy około 1 mln 400 tys. rodzin pszczelich, a biorąc pod uwagę tylko powierzchnię upraw sadowniczych i rzepaku do dobrego zapylenia powinniśmy mieć tych pszczół około dwukrotnie więcej.

- W naszym kraju mamy około 4,6 rodzin pszczelich/km2. Po przeliczeniu na hektary okazałoby się, że dysponujemy 0,04 rodziny/ha, a na plantacjach roślin rolniczych czy sadowniczych potrzebujemy od 2 do 4 rodzin pszczelich. Pod względem napszczelenia najgorzej jest w województwie podlaskim, gdzie mamy niecałe 2 rodziny na km2 powierzchni, zaś najlepiej w województwie lubelskim, podkarpackim i małopolskim (ponad 7 rodzin/km2; Małopolska nawet 8,3 rodzin pszczelich/km2) – zaznaczył dr Teper.

Dodał, że sadownicy z Grójca czy Sandomierza (ale także z innych regionów kraju) sprowadzają alternatywne zapylacze, głównie murarkę ogrodową. Polska dominuje w Europie jeśli chodzi o wykorzystanie murarki do zapylania komercyjnych sadów, czyli do upraw wielkopowierzchniowych. Pewną możliwością są również dzikie owady pszczołowate – mówił.

- W chwili obecnej główną przyczyną upadków rodzin pszczelich w Polsce, jak i na świecie jest warroza. Szacuje się natomiast, że zatrucia środkami ochrony roślin, powstałe w wyniku ich niewłaściwego stosowania to około 1-3 proc. upadków rodzin pszczelich w skali roku w Polsce – skomentował dr Dariusz Teper z Zakładu Pszczelnictwa w Puławach.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

AGROTECHNIKA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM