W Polsce wciąż kwitnie szara strefa obrotu sadzonkami roślin jagodowych



Michał Gwara, www.sadyogrody.pl - 14 lutego 2019 11:25


Na popularnych portalach ogłoszeniowych pojawiają się dziesiątki ofert sprzedaży sadzonek najróżniejszych odmian, także tych najnowszych – i nie są to oferty szkółek. Z czym wiąże się kupowanie czy oferowanie do sprzedaży sadzonek bez wymaganych licencji? Opowiedział o tym Krzysztof Sak z firmy Agronom Plants na tegorocznych "Jagodowych trendach".

Jak wspomniał prelegent, praktycznie wszystkie nowe odmiany truskawek jak i malin są obecnie chronione prawnie. Celem takiej ochrony jest umożliwienie hodowcy zarobkowego korzystania z zarejestrowanej odmiany, dzięki czemu ma on możliwość wypracowania zysku, który może zainwestować w hodowle kolejnych odmian. Ochrona prawna może odbywać się na poziomie krajowym lub na poziomie UE. Jeżeli hodowca uzyska decyzję o otrzymaniu wyłącznego prawa do odmiany oznacza to iż otrzymuje wyłączność na zarobkowe korzystanie z tej odmiany. Wyłączność ta obejmuje:

·       Wytwarzania i rozmnażanie

·       Przygotowanie do rozmnażania

·       Oferowanie do sprzedaży

·       Sprzedaż lub inne formy zbywania

·       Import i eksport

·       Przechowywanie materiału do powyższych celów.

Każdy podmiot aby wykonywać którąkolwiek z powyższych czynności musi uzyskać zgodę osoby /podmiotu posiadającego wyłączne prawo do korzystania z odmiany. Warto zwrócić uwagę, iż aby złamać to prawo, nie trzeba sprzedać sadzonek – wystarczy zaoferować je do sprzedaży.

Jak kosztowny i długotrwały jest proces hodowli nowej odmiany prelegent pokazał na przykładzie maliny Polka. Pierwsze krzyżówki wyhodowano w latach 80, natomiast sama odmiana została wyselekcjonowana w roku 1993. Do produkcji po kolejnych 10 latach, w 2003 r. Jak widać jest to proces długotrwały, a więc i kosztowny. Polka to wciąż jedna z najlepszych odmian malin: jako przykład prelegent pokazał zdjęcia bardzo dobrej jakości owoców Polki, wykonane w jednej z mroźni na Bałkanach. Natomiast efekty jej nielegalnego rozmnażania możemy dziś obserwować na polskich plantacjach. Trudno znaleźć rośliny w dobrej kondycji z owocami o dobrej jakości.

Podczas wegetatywnego rozmnażania często dochodzi do tzw. mutacji somatycznych. W efekcie pojawiają się deformacje owoców, niższy plon, a roślina i owoce tracą cechy charakterystyczne dla danej odmiany. Dlatego nie można rozmnażać tych samych roślin przez wiele lat. Konieczna jest hodowla zachowawcza, prowadzona w odpowiednich instytutach, gdzie rośliny są monitorowane pod kątem utraty swoich właściwości. Dopiero z takich roślin są pobierane sadzonki które trafiają do szkółki, gdzie są rozmnażane.

Aktualnie dostępne technologie w hodowli sadzonek skróciły znacznie czas potrzebny na wyhodowanie nowej odmiany - obecnie trwa to 10 lat. Jednak pociąga to za sobą znaczny wzrost kosztów, który jest szacowany na 1 000 000$. Z powodu tak wysokich kosztów, przypadki naruszenia prawa do wyłączności coraz częściej kończą się postępowaniem sądowym. W ostatnich latach pojawiły się firmy marketingowe, zajmujące się promocją odmiany, obsługą licencji oraz kontrolą. Działalność tych podmiotów ma podłoże czysto biznesowe i nielegalne rozmnażanie jest dla nich stratą pieniędzy, dlatego też coraz silniej walczą z taką działalnością.

Konsekwencje z powodu naruszenia prawa do wyłączności mogą być cywilno - prawne, jak i karne. Innym problemem jest rozprzestrzenianie się chorób. Kupując sadzonki niewiadomego pochodzenia na targu czy z ogłoszenia, wystawiamy się na zdecydowanie wyższe ryzyko iż „zaimportujemy” na plantację różne patogeny. Koszty dodatkowej ochrony mogą okazać się wyższe od tego co zaoszczędziliśmy na sadzonkach. Zdarzają się tu również „wpadki” szkółek, jednak ryzyko jest o wiele niższe. Wtedy mamy również osobę czy firmę odpowiedzialną za rośliny. Kolejnym problemem mogą być wspomniane wcześniej mutacje.

Przez nielegalny obrót sadzonkami tworzymy również efekt nieuczciwej konkurencji. Prelegent podał przykład, gdzie plantator kupuje za granicą kosztowne sadzonki odmiany licencyjnej, od której dodatkowo odprowadza coroczną opłatę za każdy m.b. rzędu. Sprzedaje jednak sadzonki sąsiadowi lub innemu plantatorowi. Ten nie ma zarejestrowanej plantacji i kosztów tych nie ponosi. Po jakimś czasie spotykają się obaj na rynku hurtowym, gdzie ów drugi plantator za tą samą odmianę wystawia niższą cenę – bo nie ma dodatkowych kosztów.

W skali makro efekt niekontrolowanego rozmnażania jest taki, iż plantatorzy kupują tanie sadzonki z nieznanych źródeł i obsadzają nimi wszelkie dostępne powierzchnie, szczególnie po sezonach z dobrą ceną na owoce. Znaczna część tych plantacji nie jest odpowiednio zadbana. W skali kraju szybko rośnie wielkość produkcji i spada jakość owoców. Skutkiem jest spadek ceny. Duże znaczenie ma też ograniczenie dostępu do nowych odmian. Ponieważ w Polsce nielegalny handel sadzonkami ma się dobrze, zagraniczni hodowcy nie chcą sprzedawać licencji polskim szkółkom. Obawiają się iż szybko „stracą” odmianę. W efekcie jako kraj utrudniamy sobie dostęp do nowych odmian i stajemy się mniej konkurencyjni na rynku.

Na zakończenie prelegent dodał, iż hodowca ma możliwość rozciągnięcia ochrony prawnej również na owoce. W tej sytuacji naruszeniem jest nie tylko obrót sadzonkami bez wymaganych licencji, ale również owocami. Dotyczy to np. malin odmiany Maravilla, której właścicielem jest firma Driscoll’s. Jest to odmiana klubowa i jej owoce mogą być sprzedane (po uzyskaniu stosownych licencji) wyłącznie za pośrednictwem Driscoll’s. Firma ta dotychczas nie udzieliła licencji żadnemu podmiotowi na terenie Polski, więc sprzedaż zarówno sadzonek jak i owoców niesie za sobą ryzyko zapłaty bardzo wysokiej kary.