Sanki i drabiny sadownicze nowej generacji (zdjęcia)

Autor: Michał Gwara; www.sadyogrody.pl 24 lutego 2016 08:11

Na rynku znajdziemy wiele rodzajów sanek o różnych wymiarach i wysokości, malowane lub cynkowane – jednak wszystkie ona są tylko nieznacznie różniącymi się wariantami tej samej, znanej od lat, prostej konstrukcji. Okazuje się jednak, że nawet tak proste urządzenie można usprawnić.

Sanki sadownicze są w zasadzie znane każdemu sadownikowi. Choć są to proste konstrukcje spawane z rurek lub profili stalowych, od lat odgrywają w sadach ważną rolę, usprawniając pracę przy cięciu, ręcznym przerzedzaniu czy zbiorach. Dobre sanki sadownicze są lekkie i zarazem solidne, z odpowiednio dużą powierzchnią podestu, a dobrze wyprofilowane płozy pozwalają na łatwe przesuwanie w sadzie. Wydawałoby się, że niczego więcej od sanek oczekiwać nie można. Jednak firma Królik udowadnia, że lepsze jest wrogiem dobrego i nie ma konstrukcji, których nie można udoskonalić. Wśród nowości tego producenta znajdziemy sanki sadownicze znacznie różniące się od dotychczas spotykanych.

Rewolucję czyni tu przede wszystkim inna konstrukcja jednej z podpór, którą można zaobserwować na zdjęciach. Dzięki temu jedną płozę można wsunąć głębiej pod  gałęzie pierwszego piętra korony drzewa, co pozwoli na przysunięcie sanek bliżej drzewa, a w konsekwencji łatwiejszy dostęp np. do owoców w trakcie zbioru. Również przesuwanie wzdłuż rzędu będzie łatwiejsze – gałęzie nie będą tak łatwo zaczepiały o bardziej „schowaną” podporę. Tak skonstruowane sanki ustawiamy równolegle do rzędu drzew i możemy je łatwiej wzdłuż tego rzędu przesuwać, bez konieczności dodatkowego manewrowania pomiędzy gałęziami, dosuwania i odsuwania urządzenia przy każdym drzewie.

Kolejną zaletą opisywanych sanek jest możliwość ich złożenia, dzięki czemu w jednej skrzyniopalecie zmieścimy nawet do 15 sztuk. Samo składanie jest szybkie i łatwe – wystarczy poluzować 2 śruby i po prostu złożyć sanki.

Następnym usprawnieniem są zaczepy, pozwalające na zamocowanie złożonych sanek na zewnętrznej ścianie skrzyniopalety. Dzięki temu po skończonej pracy możemy je zabrać z sadu, mocując na pełnych skrzyniach.

Pewną wadą opisywanych sanek może być możliwość wchodzenia na nie tylko z jednej strony – z uwagi na inną konstrukcję jednej z podpór, stopień umożliwiający wejście na podest zamontowano tylko z jednej strony. Jednak nie wydaje się to mieć większego znaczenia w sadzie.

Nowe sanki Królik są wytwarzane w 2 wersjach: niższej, oznaczonej jako SKN z podestem na wysokości 70 cm oraz wyższej SKW z podestem na wysokości 99 cm.

Inną ciekawą nowością, również od firmy Królik, są drabiny sadownicze z płozą. Zamiast tradycyjnej składanej stopki jako podporę zamontowano płozę podpierającą drabinę – aby ją ustawić, wsuwamy płozę pod drzewo. Dzięki temu do przestawienia nie musimy za każdym razem składać i rozkładać stopki, a jedynie przesuwamy całą drabinę wzdłuż rzędu drzew, podobnie jak sanki. Dzięki takiemu rozwiązaniu praca staje się o wiele szybsza i wygodniejsza. Nie bez znaczenia jest również bezpieczeństwo – szeroka płoza nie zapada się w ziemię tak łatwo jak stopka, co zwiększa stabilność. Do transportu płozę drabiny można łatwo złożyć. Drabiny są wytwarzane w 2 wersjach o oznaczeniach DSP-1 i DSP-2 o wysokościach odpowiednio 110 i 140 cm.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM