Ochrona sadów przed chwastami w okresie kwitnienia

Autor: Michał Gwara; www.sadyogrody.pl 09 maja 2016 10:31

Ochrona sadów przed chwastami w okresie kwitnienia W okresie kwitnienia jabłoni w większości sadów chwasty osiągają wielkość wymagającą ich zwalczania/ fot. shutterstock.com

W okresie kwitnienia jabłoni w większości sadów chwasty osiągają wielkość wymagającą ich zwalczania. Jednak stosowanie herbicydów na kwitnące chwasty lub pod kwitnącymi drzewami budzi wiele wątpliwości związanych z bezpieczeństwem owadów zapylających. Zachwaszczenie w rzędach drzew niesie za sobą także wiele innych negatywnych konsekwencji.

Negatywne konsekwencje obecności chwastów w rzędach drzew obejmują:

·         Konkurencję chwastów z drzewami o wodę i składniki pokarmowe w najważniejszym okresie

·         Wysiane nawozy, szczególnie azotowe, po niewielkim deszczu zamiast trafić w głębsze warstwy gleby gdzie znajdują się korzenie roślin uprawnych, zalegają w wierzchniej jej warstwie zasilając wyłącznie chwasty i powodując ich przyspieszony wzrost

·         Gleba pokryta roślinnością nie absorbuje energii słonecznej i słabiej się nagrzewa, co zwiększa ryzyko wystąpienia przymrozków

·         Kwitnące chwasty stają się konkurencją dla drzew pod względem atrakcyjności dla owadów zapylających

·         Gleba wolna od chwastów pozwala na aplikację herbicydów doglebowych, które działają dłużej. Obecność chwastów uniemożliwia taką aplikację

Bardzo skuteczną i tanią metodą zapobiegającą tym skutkom jest jesienna aplikacja herbicydów opartych na glifosacie. Zabieg ten wykonuje się po zbiorach roślin, późną jesienią lub nawet wczesną zimą. Wtedy wegetacja roślin przebiega bardzo powoli, co powoduje pobranie glifosatu i dobre rozprowadzenie go w roślinach oraz powolne ich zamieranie. Dzięki temu wiosną pod drzewami mamy „czysto”.

Zbyt wczesne wykonanie zabiegu spowoduje szybsze zamieranie chwastów, a w konsekwencji wcześniejsze ich wyrastanie wiosną. Najlepiej więc zabieg wykonać pod koniec listopada, w grudniu lub nawet w styczniu. Istotnym jest jedynie to, aby w czasie aplikacji i krótko po niej nie wystąpił mróz. Pewnym problemem w jesiennym stosowaniu herbicydów mogą być opadłe z drzew liście, które przykryją chwasty i uniemożliwią skuteczne wykonanie zabiegu. Nie warto jednak spieszyć się i pryskać przed opadnięciem liści – lepiej poczekać aż jesienne wiatry „wymiotą” je spod drzew.

Do wykonania zabiegu stosujemy sam glifosat, bez dodatku innych herbicydów, co powoduje że zabieg jest relatywnie tani. Powolna wegetacja w tym okresie powoduje dobre rozprowadzenie go w zwalczanych roślinach i wysoką skuteczność, nie ma więc konieczności dodawania innych substancji, a nawet jest to nie wskazane.

Po wykonaniu jesiennej aplikacji glifosatu pasy herbicydowe pozostają czyste nawet do połowy maja. Nie warto jednak czekać na wyrośnięcie kolejnych chwastów i na początku maja jeszcze na czystą glebę wykonać oprysk herbicydami doglebowymi - zapewnią one dłuższy czas skuteczności.

Obecnie w sadach rozpoczyna się pełnia kwitnienia i do jesiennej aplikacji herbicydów minie jeszcze kilka miesięcy, jednak to właśnie teraz możemy najlepiej zauważyć skutki jej wykonania lub niewykonania. Proponuje więc wpisać na stałe do terminarza oprysk glifosatem po zbiorach owoców. Również w serwisie sadyogrody.pl przypomnimy o jego wykonaniu w odpowiednim czasie.

Osobnym problemem jest zachwaszczenie międzyrzędzi, szczególnie mniszkiem lekarskim (zwanym również „mleczem”). Kwitnie on równolegle z jabłoniami stanowiąc konkurencję dla owadów zapylających. W większości sadów w czasie kwitnienia międzyrzędzia zamiast zielone – są żółte. Możemy jednak łatwo pozbyć się mniszka (i innych chwastów) wykonując zabieg odpowiednim preparatem w międzyrzędziach. Stosujemy do tego herbicydy nie zwalczające chwastów jednoliściennych (czyli trawy).

Dobrą skuteczność wykazuje preparat Hurler, można tez spróbować herbicydów opartych na substancji 2,4D (Aminopielik) lub MCPA (Dicoherb) (nie wszystkie są zarejestrowane do stosowania w sadach). Aplikację najlepiej przeprowadzić krótko przed zakwitnięciem mniszka – wówczas w tym samym sezonie pozbędziemy się konkurencji dla kwiatów uprawianych roślin. Niestety praktyka pokazuje, że w tym czasie sadownik ma na głowie wiele innych spraw: nawożenie, ochrona, a często jeszcze sprzedaż ubiegłorocznych jabłek. Jeśli nie uda się opryskać przed kwitnieniem, warto zabieg ten wykonać kiedy mniszek już przekwitnie. Efekty zauważymy w kolejnych sezonach: po zabiegu rośliny mniszka zamierają, a rozwijająca się trawa uniemożliwi wyrastanie kolejnych. Jeden poprawnie wykonany oprysk likwiduje zachwaszczenie międzyrzędzi na kilka lat i nie ma sensu wykonywania go co roku. Efektem może być lepsze zapylenie uprawianych roślin na skutek braku konkurencji dla owadów zapylających, a także ładny, profesjonalny wygląd międzyrzędzi naszego sadu.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

AGROTECHNIKA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI