Nowoczesne narzędzia w ochronie przed parchem

Autor: Michał Gwara; www.sadyogrody.pl 17 kwietnia 2018 10:33

Nowoczesne narzędzia w ochronie przed parchem fot. shutterstock

Sukces w ochronie przed parchem nie wynika z ilości zabiegów czy użytych preparatów, a raczej z trafnych decyzji odnośnie doboru środków ochrony do aktualnej sytuacji oraz czasu zabiegu. Jednak bardzo trudno podjąć te decyzje nie dysponując odpowiednimi danymi.

Istnieje wiele możliwych sposobów na osiągnięcie sukcesu w walce z najtrudniejszą chorobą jabłoni – parchem. Może to być super – intensywna ochrona polegająca na regularnym opryskiwaniu zapobiegawczym, co 3 – 5 dni i stosowaniu zabiegów interwencyjnych po każdym dłuższym zwilżeniu liści. Dużą wadą takiej metody jest wysoki koszt i pracochłonność. Ponadto częste stosowanie preparatów poinfekcyjnych generuje wysokie ryzyko powstawania ras odpornych sprawcy choroby, a wylewanie na drzewa dziesiątek kilogramów pestycydów nie sprzyja środowisku w którym żyjemy oraz naszemu zdrowiu. Sytuacją idealną byłoby wykonywanie oprysków - zarówno zapobiegawczych jak i interwencyjnych – wyłącznie wtedy, gdy zachodzi taka konieczność, w precyzyjnie dopasowanym momencie. Jednak nie jest to możliwe bez odpowiednich informacji na temat przebiegu pogody i rozwoju choroby. Dane te jednak możemy dość łatwo pozyskać.

Pierwszym z narzędzi wspomagającym podejmowanie decyzji jest precyzyjna prognoza pogody, która wskaże nam kiedy możemy spodziewać się opadów, jak długo potrwają oraz jak będą intensywne. Ważny jest też przebieg temperatur. Dysponując takimi danymi możemy ocenić kiedy wykonać oprysk zapobiegawczy, a także jakiego użyć fungicydu (w zależności od wielkości spodziewanego opadu, a więc możliwości zmycia preparatu z roślin). Możemy też wstępnie oszacować czy wystąpi infekcja i ewentualnie jak będzie silna. Dane o sile wiatru wskażą kiedy nie będzie możliwe wykonanie zabiegu. Tak więc jeśli korzystamy z precyzyjnej prognozy, możemy spokojnie i planowo prowadzić ochronę sadu. Dobre prognozy pogody dostępne są w serwisach internetowych bezpłatnie. Te precyzyjne z wysoką sprawdzalnością wskazują zwykle przewidywaną pogodę z wyprzedzeniem 60 godzin. Prognozy podawane w środkach masowego przekazu (TV, radio) zdecydowanie nie zaliczają się do narzędzi pozwalających na planowanie ochrony roślin.

Kolejnym ważnym i bardzo pomocnym narzędziem wspomagającym proces decyzyjny w są modele symulacyjne rozwoju choroby, takie jak RIMpro, A-scab czy Welte. Modele te uwzględniają warunki atmosferyczne takie jak długość zwilżenia liści, wielkość opadu, temperatura i wilgotność. Dane te są zbierane przez sieć stacji meteorologicznych rozmieszczonych w rejonach sadowniczych. Dzięki nim dowiemy się przede wszystkim czy wystąpiła infekcja, oraz jaka była jej siła. Pozwala to na podjęcie dobrych decyzji odnośnie ewentualnego działania poinfekcyjnego i „trafienie w krytyczny moment” z ochroną. Dostęp do danych ze stacji oferują firmy doradcze. Wykupując usługę otrzymujemy także komunikaty w postaci sms-ów i/ lub emaili. Dotyczą one nie tylko zwalczania parcha, ale również ochroną przed innymi chorobami, szkodnikami czy zalecenia dotyczące regulacji wzrostu, przerzedzania, nawożenia oraz agrotechniki. Ważne jednak by wybierając usługę zdecydować się na współpracę z niezależnym doradztwem, oferującą bezpośredni dostęp do danych ze stacji meteo, aby przesyłane informacje dotyczyły stricte ochrony sadu, a nie były reklamą konkretnych preparatów czy – co gorsza – sposobem na „podbijanie sprzedaży” oferowanych przez daną firmę środków ochrony. Z ryzykiem takiej sytuacji spotykamy się korzystając z bezpłatnego lub relatywnie niedrogiego doradztwa firm prowadzących sprzedaż środków ochrony. Niektóre z tych firm także dysponują siecią nowoczesnych stacji meteorologicznych pozwalających monitorować i prognozować rozwój choroby. Sadownik otrzymuje informacje również w postaci sms-ów. Niestety, w tym przypadku między danymi pozwalającymi na precyzyjną ochronę a sadownikiem stoi firma dystrybucyjna, której interesem raczej jest maksymalizacja sprzedaży. Istnieje więc ryzyko iż przesyłane informacje zostaną „doprawione” przez działy sprzedaży i marketingu, i w efekcie ochrona okaże się droższa niż to konieczne. W ten sposób „tanie” lub „darmowe” doradztwo kosztuje zdecydowanie więcej niżby się wydawało.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

AGROTECHNIKA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM