Krzysztof Krupa, Syngenta: Brak przekroczonych norm pozostałości śor jedyną szansą polskiego sadownictwa

Autor: Paulina Mroziak, www.portalspozywczy.pl 28 lutego 2018 10:25

Krzysztof Krupa, Syngenta: Brak przekroczonych norm pozostałości śor jedyną szansą polskiego sadownictwa Krzysztof Krupa z firmy Syngenta; fot. redakcja sadyogrody.pl

- Sadownicy muszą przestać używać środków ochrony roślin niezarejestrowanych w Polsce, nieprzeznaczonych i niezarejestrowanych dla danych upraw oraz tych niewiadomego pochodzenia. Nie można ich też używać niezgodnie z etykietą - to znaczy w innych odstępach czasowych, dawkach czy terminach niż zawarte w etykiecie. Kolejnym, naturalnym etapem jest dostosowanie swojej produkcji do wymagań supermarketów. Ci, którzy się szybko dostosują mają ogromne szanse na sprzedaż owoców po korzystniejszych cenach i na dowolny rynek – mówił Krzysztof Krupa z firmy Syngenta podczas konferencji „Zero tolerancji – brak przekroczonych norm pozostałości środków ochrony roślin szansą dla polskich jabłek”.

- Najgorsze jest pewne przyzwolenie na to, że można w Polsce łamać prawo, w tym na przykład stosować niezarejestrowane środki ochrony roślin. Jednak systemu kontroli jakości nie można oszukać. Każde przekroczenie ilości i poziomu pozostałości śor w owocach grozi utylizacją towaru, co wiąże się z olbrzymimi kosztami – dodał Krzysztof Krupa.

Jak tłumaczył, dotychczas mierzono jedynie poziom MRL (maximum residue level, czyli maksymalna zawartość pozostałości substancji czynnych środków ochrony roślin). Tymczasem stopniowo sieci handlowe wprowadzają także w Polsce własne, nowe wymagania, znane już na Zachodzie Europy i skupione głównie na pozostałościach śor.

Handel owocami w Polsce jest zdominowany właśnie przez sieci handlowe (Aldi, Lidl, Kaufland, Carrefour czy Biedronka). W większości w swoich rodzimych krajach mają one własne wymagania dotyczące pozostałości śor w owocach. Przodują w tym Niemcy, którzy dopuszczają na rynek tylko te owoce, które posiadają nie więcej niż 4 substancje aktywne i nie więcej niż 70% NDP (Aldi) lub takie, w których jest 33 proc. MRL (Lidl, Kaufland) plus 5 substancji aktywnych (Lidl). To różne wymagania, i do tego znacząco wykraczające poza te określone ogólnym prawem. Ich wprowadzanie jest komunikowane jako troska o klienta i nie da się z tym walczyć czy dyskutować jeśli chce się być dostawcą. Trzeba się skupić na sprostaniu wymaganiom– mówił Krzysztof Krupa.

Podkreślił także, że sieci handlowe dbają o swój wizerunek, lubią też szczycić się swoimi dostawcami. Ostatnim przykładem jest kampania Lidla z wykorzystaniem m.in. wizerunku grupy Rajpol. - Ale warto przypomnieć, że w momencie gdy jeden z dostawców zachował się nieprzyzwoicie w stosunku do swojej pracownicy, to Lidl szybko zerwał z nim współpracę. To pokazuje konsekwencje jakie mogą czekać dostawców jabłek z przekroczeniami pozostałości śor do sieci handlowych – dodał.

Zdaniem Krzysztofa Krupy, pierwszym i to dość szybkim krokiem powinno być wyeliminowanie jabłek z przekroczoną ilością pozostałości. - Trzeba szkolić i uświadamiać, bo za każde przekroczenie mogą grozić kary. Natomiast Ci, którzy się szybko dostosują do nowych wymagań sieci handlowych mają ogromne szanse na sprzedaż owoców po korzystniejszych cenach i na dowolny rynek – mówił.

Syngenta już od czterech sezonów prowadzi program Fruit Quality Contract, pozwalający znacząco zmniejszyć liczbę pozostałości śor, tak aby dostosować produkcję owoców do oczekiwań najbardziej wymagających rynków. - W żadnej badanej przez nas próbce owoców, których producent stosował się do zalecanego protokołu ochrony, nie było przekroczeń. Badane owoce zawierały od 2 do 4 substancji czynnych, w jednym przypadku – nawet jedną substancję. Czyli to jest do zrobienia – w każdym sezonie i na różnych odmianach jabłek – podkreślał Krupa.

- Ci którzy oszukują system, oszukują też siebie i konsumentów, i muszą z tego zrezygnować, aby nie wypaść z rynku. A tych, którzy już dziś nie stosują zakazanych substancji i używają śor zgodnie z etykietą i przeznaczeniem, zachęcam do nauczenia się produkowania owoców zgodnie z wysokimi wymaganiami, bo to w najbliższym czasie będzie nowy standard w handlu i najprawdopodobniej tylko na takich jabłkach będzie można zarobić w przyszłości – podsumował Krzysztof Krupa.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

AGROTECHNIKA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI

KALENDARIUM