Jakiego nasilenia ze strony parcha jabłoni mogą spodziewać się sadownicy?



www.sadyogrody.pl/pr - 11 kwietnia 2018 11:08


Na takie pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ale warto z ocenić wielkość zagrożenia, czyli zasoby inokulum, oraz ryzyko infekcji, a także poznać sposoby zwalczania tej choroby.

Prognozowanie presji ze strony sprawcy parcha jabłoni – grzyba Venturia inaequalis w danym sezonie wymaga przeanalizowania jego nasilenia w roku poprzednim. Czynnikiem, który pozwala na oszacowanie zagrożenia, jest ilość plam na opadłych, porażonych liściach. Im więcej ich występowało na centymetrze kwadratowym blaszki liściowej w roku ubiegłym, tym większe ryzyko infekcji w bieżącym sezonie. A zatem sadownicy, którzy zmagali się z tym problemem przed rokiem, w nadchodzących miesiącach prawdopodobnie będą mieli do czynienia z tym zjawiskiem w jeszcze większej, być może nawet zdwojonej skali.

– Parch zimuje na blaszkach liściowych porażonych w ubiegłym roku. W obrębie tych plam wytwarza owocniki z workami wypełnionymi zarodnikami workowymi – askosporami. Właśnie to inokulum będzie stanowiło o sile infekcji pierwotnej w kolejnym roku – wyjaśnia Wojciech Kukuła, doradca z FruitAkademii. – Same zarodniki to nie wszystko, do rozpoczęcia procesu infekcyjnego konieczna jest podatna tkanka zielona i jej zwilżenie. Dlatego należy wziąć również poprawkę na przebieg pogody i przyrost masy zielonej. Emil Szulc, również pracujący jako doradca FruitAkademii, dodaje: – Z naszych analiz, które wykonywaliśmy w trzecim tygodniu marca, wynikało, że zarodniki parcha w ogóle nie były jeszcze wykształcone, w związku z tym ich wysiewy zostały przesunięte w czasie.

Taka sytuacja występowała między innymi na terenach tzw. sadowniczego zagłębia warecko-grójeckiego. Z obserwacji prowadzonych przez doradców FruitAkademii wynikało, że w ubiegłych latach pierwsze zarodniki gotowe do wysiewu pojawiały się już ok. 25-28 marca. Na obecne spowolnienie procesów rozwojowych patogena wpłynęło znaczne ochłodzenie, połączone w niektórych rejonach z opadami śniegu, jakie wystąpiły w lutym bieżącego roku. Temperatury w marcu okresowo znacznie wzrastały, potem spadały do bardziej typowych dla tego okresu. Nocami wciąż występowały przymrozki. Jednakże od 3 kwietnia temperatury znacznie wzrosły. W dzień notowano 20-24 stopnie Celsjusza, a nocami (za wyjątkiem 3 i 7 kwietnia) minimalne wartości to ok. 5 stopni Celsjusza, z tendencja wzrostową. Wraz z tym skokiem temperaturowym zmieniła się diametralnie sytuacja w owocnikach parcha. Z ostatnio przeprowadzonych ocen (6 kwietnia) wynika, że w rejonie Pomorza, ale także i centralnej Polski zarodniki osiągnęły już stadium 4., a niebawem zapewne wejdą w 5. Są to dwa ostatnie stadia rozwojowe tuż przed samym wysiewem. Dlatego, prognozując sytuację związaną z zagrożeniem parchem jabłoni w najbliższych dniach, trzeba pamiętać, że jeżeli temperatura w ciągu kilku kolejnych dni utrzyma się, a dodatkowo wystąpią opady deszczu, może dojść do wysiewu pierwszych partii dojrzałych zarodników.

Sadownicy oczywiście muszą wykazać się czujnością i śledzić prognozy pogody pod kątem możliwych opadów deszczu. Dodatkowo powinni lustrować jabłonie, żeby nie przeoczyć momentu infekcji i możliwie szybko zareagować na ewentualne symptomy infekcji pierwotnych. Do pierwszych zabiegów, tuż przed spodziewanymi opadami deszczu, polecane są fungicydy miedziowe. Mają one działanie zapobiegawcze oraz ograniczają początkowe, jeszcze niewielkie infekcje. Dodatkowo zabezpieczają rany powstałe po zimowym cięciu przed rozwojem chorób kory i drewna, takich jak raki i zgorzele. Co istotne, w przypadku zabiegów zapobiegawczych nie ma obostrzeń dotyczących minimalnej temperatury podczas aplikacji.

Niewłaściwe zabezpieczenie pierwszych tkanek zielonych lub całkowity brak ochrony w tym okresie może skutkować rozwojem infekcji i pierwszych objawów parcha. Początkowymi symptomami choroby są niewielkie, nieregularne, oliwkowozielone plamy, które następnie będą się powiększać. Powierzchnia blaszki liściowej szybko ulega pofałdowaniu i pokrywa się aksamitnym nalotem, utworzonym przez zarodniki wtórne patogena. Te aktywne plamy parcha są ogniskami choroby, z których przez cały sezon będą uwalniane kolejne generacje zarodników, przyczyniających się do rozprzestrzeniania choroby. Należy więc podjąć zdecydowane działania zapobiegawcze – ewentualnie przeprowadzić zabiegi interwencyjne, a w uzasadnionych przypadkach nawet wyniszczające. Stosowanie danego fungicydu zależy od fazy rozwojowej roślin oraz od warunków pogodowych, temperatury i wilgotności – mających wpływ zarówno na rozwój samego patogena, jak też warunkujących użycie danego produktu i jego działanie.

Wówczas, gdy sadownik stwierdzi wystąpienie infekcji, ale temperatura będzie jeszcze utrzymywała się poniżej 10 stopni Celsjusza, zalecany jest zabieg z wykorzystaniem fungicydu zawierającego pirymetanil – substancję z grupy anilinopirymidyn, skuteczną przy wysokiej presji choroby i niskich temperaturach. Taki krok zadziała na parcha jabłoni interwencyjne i częściowo wyniszczająco. W okresie około kwitnienia można również sięgnąć po fungicyd zawierający popularną substancję, jaką jest kaptan. To produkt do stosowania od fazy widocznych pąków kwiatowych do najpóźniej 28 dni przed planowanym zbiorem owoców (nawet 8-10 zabiegów w sezonie).

Kolejną możliwością zwalczania parcha jabłoni są zabiegi z zastosowaniem preparatów zawierających difenokonazol (substancja z grupy IBE). Planując ochronę sadu przed parchem jabłoni, warto pamiętać, że fungicydy zawierające difenokonazol są zwykle zalecane, gdy: występuje najwyższe zagrożenie ze strony parcha, podejrzewamy, że ochrona zapobiegawcza mogła być nieskuteczna, kilkudniowe opady mogły zmyć produkty albo jeśli na blaszkach liściowych pojawiają się już pierwsze objawy choroby.