Dr Rutkowski o problemach mijającego sezonu przechowalniczego

Autor: Krystyna Zagórska/www.sadyogrody.pl 02 lipca 2016 14:36

Dr Rutkowski o problemach mijającego sezonu przechowalniczego dr Krzysztof Rutkowski, kierownik Zakładu Przechowalnictwa i Przetwórstwa Owoców i Warzyw Instytutu Ogrodnictwa / fot. sadyogrody.pl

- Problem bardzo słabej jakości jabłek w obiektach przechowalniczych jest wynikiem warunków pogodowych, które wystąpiły w ubiegłym sezonie. Dlatego należy pamiętać o tegorocznych zagrożeniach, bowiem pierwsze sygnały już mamy - mówił dr Krzysztof Rutkowski z Instytutu Ogrodnictwa, w trakcie IV Forum Ekspertów, które odbyło się w Grupie Producenckiej „Apple Team” w Zalesiu k. Grójca.

Jak zaznaczył dr Rutkowski problemem mijającego sezonu jest niewątpliwie oparzelizna. - Duże nasilenie tej choroby mogło było spowodowane zbyt wysoką temperaturą oraz niskim stężeniem wapnia w owocach. Oparzelizna objęła również odmiany, na których dotychczas praktycznie nie obserwowano objawów, co wskazuje na brak odmiany bezpiecznej. Odmiana 'Idared' uchodzi obecnie za jedną z bardziej kapryśnych – powiedział ekspert.

Przyczyną oparzelizny powierzchniowej może być utrzymująca się wysoka temperatura oraz zbyt intensywne nawadnianie sadu w okresie bezpośrednio poprzedzającym zbiór. Wystąpienie tej choroby związane jest z nadmiernym nawożeniem azotowym oraz opóźnionym schłodzeniem owoców po zbiorze. Nieodpowiednie warunki podczas przechowywania również są wymieniane jako czynnik sprzyjający oparzeliźnie.

 - Oparzelizna powierzchniowa stanowi również duży problem dla sadowników innych krajów europejskich, chociażby z Włoch.  W supermarketach można zaobserwować, że zaczyna "wychodzić" oparzelizna na jabłkach ‘Granny Smith’. Stosowanie preparatów zawierających DPA skutecznie zapobiega tej chorobie, lecz w wielu krajach Europy jest zakazane. Polscy sadownicy mają do dyspozycji dwa preparaty zawierające związek 1-MCP - dodał prelegent.

W opinii dr Rutkowskiego kluczowym problemem w przypadku oparzelizny powierzchniowej jest kwestia zbyt długiego przechowywania jabłek. Sposób ograniczenia ryzyka tkwi w możliwie szybkim dostarczaniu owoców na rynek. Należy pamiętać, że każda odmiana ma swój kres przechowywania, niezależnie od tego, czy na rynku w danym momencie oferowana jest dobra cena za jabłka – zaznaczył.

Ekspert podkreślił, że utrapieniem poprzedniego sezonu była szklistość miąższu. – Skutkiem umieszczenia owoców ze szklistością w nowoczesnych technologiach są rozpady. W sadach występowały również problemy z pobieraniem wapnia, co praktycznie związane jest z większością chorób fizjologicznych, w tym z gorzką plamistością podskórną (GPP). W obecnym sezonie warto postawić na odpowiednie nawożenie wapniem – mówił.

- Należy również pamiętać o tegorocznych zagrożeniach, bowiem pierwsze sygnały już mamy – jabłka, które zostały poznaczone gradem nie nadają się do umieszczenia w komorach, nawet tych najnowocześniejszych. Problemem podobnie jak w poprzednim sezonie mogą okazać się uszkodzenia słoneczne. Takie jabłka nie reprezentują żadnej wartości handlowej i ich jakość nie ulegnie poprawie podczas przechowywania.

Dr Rutkowski z IO przypomniał, że nowe rynki o których się obecnie głośno mówi to również nowe wyzwania stojące przed polskimi sadownikami. Owoce na każdym etapie muszą być naprawdę wysokiej jakości i nie wolno zapominać o obowiązujących przepisach odnośnie jakości handlowej jabłek eksportowanych do danego kraju. W przypadku zezwoleń czasowych niespełnienie wymogów powoduje trwałe zamknięcie rynku – dodał ekspert.

Podobał się artykuł? Podziel się!

WIĘCEJ NA TEMAT

AGROTECHNIKA

BĄDŹ NA BIEŻĄCO

NEWSLETTER

ZNAJDŹ NAS NA GOOGLE+

POLECAMY CZASOPISMA

WYSZUKIWARKI